Google Buzz- nowa era komunikacji?

Kilka dni temu Google zaprezentowało swój nowy serwis Buzz, czyli w skrócie połączenie Gmaila z Twitterem. Czy dzięki wielkiej społeczności skupionej wokół gmaila Buzz okaże się hitem, czy tak jak Wave po kilku miesiącach odejdzie w niepamięć?

Nowy produkt Google wygląda jak bardziej rozbudowany Twitter, mamy tu możliwość dodawania “buzznięć” prywatnych i publicznych, te drugie widoczne będą także w naszym profilu Google. Do każdej wiadomości możemy dodać także nieograniczoną liczbę zdjęć czy filmów (z serwisu Youtube). Co ciekawe, w odróżnieniu od Twittera, czy polskiego Blipa, długość wiadomości przesyłanych przez Buzza jest nieograniczona. Dodatkowo dostajemy opcję “Lubię to”, możliwość komentowania buzznięć innych lub ich ignorowania. Wygląd i funkcjonalność okna wprowadzania wiadomości jest bardzo podobna do tej z Facebooka.


Wygląd Buzza w Gmailu

Buzz jest jeszcze bardziej mobilny od innych portali społecznościowych. Gdy odwiedzamy stronę google.com z telefonu wyposażonego w system Android bądź IPhone OS Buzz wykorzystuje wbudowany GPS i pozwala nam umieścić wpis wraz z dokładnymi współrzędnymi miejsca, w którym się znajdujemy oraz informuje nas o atrakcjach i firmach, które znajdują się w pobliżu. Na szczęście, dla osób, które przeraża ilość informacji, które zbiera o nas Google, tą funkcję możemy łatwo wyłączyć.


Wygląd Buzza i usługi lokalizacji na iPhonie

Google Buzz umożliwia synchronizację z innymi produktami firmy Gtalkiem, Picasą, Bloggerem oraz Google Readerem. Na starcie mamy też szerszą możliwość integracji. Buzz umożliwia podpięcie Twittera (niestety wpisy pojawiają się z bardzo dużym opóźnieniem), Flickra oraz własnego bloga (prawdopodobnie dzięki synchronizacji z Webmasters Tools). Mam nadzieję, że wraz z rozwojem projektu możliwości jego synchronizacji powiększą się jeszcze bardziej, zwłaszcza, że pierwszy krok został poczyniony w dobrym kierunku.

Po prezentacji Buzza pojawiło się wiele zarzutów dotyczących niewystarczającego zabezpieczenia prywatności użytkowników. Buzz, przy standardowych ustawieniach, pokazuje innym wszystkie kontakty z Gmaila użytkownika. Dodatkowo lista obserwowanych to domyślnie lista osób, z którymi najczęściej wymieniamy korespondencję. Nie muszę chyba mówić, że może to być duże zagrożenie szczególnie gdy używamy produktu Google do korespondencji firmowej. Po protestach użytkowników Google zmieniło zasady prywatności i umożliwiło blokowanie użytkowników oraz zmieniło politykę odnośnie wyświetlania informacji na temat osób, które nie mają jeszcze publicznego profilu Google.

Nowy produkt Google wzbudził wiele rożnych reakcji wśród mediów i konkurencji. Yahoo, jeszcze podczas trwania konferencji, podczas której zaprezentowano Buzza, poinformowało media, że to właśnie ono było pierwsze: “prawie półtora roku temu udostępniliśmy Yahoo Updates – czyli funkcję społecznościową, która pozwala na wymienianie się i udostępnianie treści online”. Podobną opinię wyraził Microsoft, gigant z Redmont uważa, że nikt nie potrzebuje już nowego portalu społecznościowego, a integracja ich Hotmaila z liderami rynku Facebookiem, Twitterem, Flickriem oraz wieloma innymi jest w zupełności wystarczająca. Bardziej dyplomatyczni w swojej reakcji byli przedstawiciele Facebooka, którzy stwierdzili, że “popierają każdą inicjatywę, która prowadzi do tego, że sieć staje się bardziej społeczna”. Taka reakcja nie dziwi zwłaszcza, że wydaje się, że Buzz w najbliższym czasie nie będzie w stanie zagrozić Facebookowi. Podobne zdanie wyrazili m.in. eksperci z The Guardian.

Buzz jeszcze trochę brakuje, by być serwisem idealnym, jednak widać, że programiści Google biorą do serca uwagi swoich użytkowników i szybko wprowadzają zmiany. Brakującymi ogniwami są na pewno brak możliwości umieszczania buzzów innych użytkowników w swoim profilu, ograniczenie buzzowania tylko do gmaila, oraz ograniczona możliwość edycji buzznieć. Dodatkowo martwią opisane wcześniej problemy z poszanowaniem prywatności użytkowników.

Podsumowując jest jeszcze za wcześnie aby jednoznacznie stwierdzić czy Buzz będzie w stanie przebić się na rynku portali społecznościowych. Niewątpliwą jego zaletą są stabilne serwery, które mogą być główną bronią Buzza, ponieważ ze stabilnością, zarówno u liderów rynku jak i np. u polskiego Blipa, jest w ostatnim czasie bardzo kiepsko. Ja sam będę się bacznie przyglądał dalszemu rozwojowi Buzza, jednak na razie zostaje wierny Blipowi.



5 komentarzy

  1. Misio Pysio wrote:

    yyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyy co to ma znaczyć? ysz Tyyyy 😛

  2. Misio Pysio wrote:

    niiiiiiiiiie, raczej wskazywanie czegoś innego ? adresu 😛

Odpowiedz