Pierwsze wrażenia z nowego serwisu Tomasza Lisa

Zapowiadany od kilku miesięcy serwis Tomasza Lisa miał być rewolucją na rodzimym rynku i polską odpowiedzią na Huffington Post. W dniu dzisiejszym wystartowało natemat.pl. Serwis budzi skrajne emocje, dlatego i ja postanowiłem się podzielić wrażeniami.

Design

Na pierwszy rzut oka przytłacza nas wielkość wszystkich elementów strony. Po przyzwyczajeniu wzroku możemy na samej górze dopatrzeć się boxu ze zdjęciami autorów, których niestety jest tak wielu, że zwyczajnie się w niej nie mieszczą. Poniżej mamy naprawdę słabe logo. O ile zamysł był całkiem ciekawy, tyle z realizacją już gorzej. Menu składa się z pięciu podstawowych kategorii kategorii. Właściciele komputerów mają także możliwość wskazania ich za pomocą kursora, co sprawi, że wysunie się dodatkowe podmenu, wyświetlające ostatnie artykuły. Poniżej znajdują się już właściwe wiadomości, które wyświetlane są w systemie gridowym, w którym za nic nie mogę się połapać. W przejrzystości nie pomaga wielkość, o której pisałem wcześniej. Owszem fajnie wygląda to na moim obecnym telefonie (SGSII), ale ciężko się to czyta na czymś większym.

Blogerzy

Trzeba przyznać, że jeżeli chodzi o postaci, które przedstawiono nam w pierwszym dniu funkcjonowania portalu, to są to nazwiska nie byle jakie. Jeżeli uda się zmobilizować ich do pisania to będzie to zdecydowanie najciekawsza “redakcja” w Polsce. Wśród współpracowników natemat.pl możemy znaleźć między innymi polityków z obu stron sceny politycznej, a także znanych sportowców i wielu innej maści celebrytów.

Content

Nie sposób nie zacząć od słynnych już “parówek”. We wcześniejszych zapowiedziach Tomasz Lis zapewniał, że – Kliki są ważne, ale dla nas najważniejszy jest prestiż treści. Jednak jak tu mówić o prestiżu gdy chwilę po premierze jednym z głównych newsów jest bardzo słaby artykuł sponsorowany na temat hotdogów z CPNu. Co najgorsze nigdzie nie jest wspomniane, że został on przez ten CPN opłacony /Edyta: Podobno nie został opłacony, co wcale nie ratuje artykułu/. Natemat.pl można zarzucić jeszcze kilka rzeczy, jak kopiowanie artykułów z innych mediów, nie podając źródeł. Pomijając samą kwestię praw autorskich itp. warto przypomnieć wypowiedź Tomasza Machały, redaktora naczelnego serwisu, który obiecywał, że nie będą informacji publikować w ogóle, jeśli na temat tej informacji nie będą mieli własnych informacji. Tomasz Lis przekonywał, że nie będzie stosował, znanego z innych portali, trendu nabijania odwiedzin szokującymi tytułami, po czym w dniu premiery jeden z głównych newsów brzmi Inwigilacja internetu przez dostawców. Oto plany ministerstwa cyfryzacji. Abstrahując od wymienionych uchybień przyznać trzeba, że już na starcie jest na portalu kilka artykułów, które warto przeczytać, choć lepiej robić to przez telefon, bądź stojąc 5 metrów od komputera.

Podsumowując przed Tomaszem Lisem i zespół redakcyjny ma nad czym pracować. Długie zachwalanie swojego produktu i dmuchanie balona sprawiło, że jesteśmy zawiedzeni tym co zobaczyliśmy. Jednak NaTemat.pl po małych zmianach ma szanse odnieść sukces. Pochwalić trzeba to, że autorzy reagują szybko na to co ma do powiedzenia opinia publiczna. Mam jednak nadzieję, że oprócz wyśmiewania uwag internautów, skorzystają z tego głosu, ponieważ to właśnie dla internautów został stworzony ten portal. Sam Tomasz Lis powiedział kiedyś, że nie rozumie internetu, wchodząc jednak w ten biznes i chcąc zaistnieć, będzie się musiał szybko go nauczyć.



2 komentarze

  1. Twoja Stara wrote:

    Nie logo, a logotyp.

Odpowiedz